Meat Processing Industry

      Foto by Watershed Post

 

The work in the German meat processing industry pushed Andreas P. to his limits. The Polish-born came to Germany because he saw no chances for himself in his native country. Through word-of-mouth, he learned of a German company looking for workers. The salary is good, it said, and he was entitled to German social benefits and bonuses. He would be well taken care of. German employers enjoy a good reputation abroad. He did not realize, that he would be employed by a subcontractor.

The arrival in Germany was shocking. The accomodation provided by the employer was only fit for demolition. A bed cost around 200 €, up to four people  shared a small room. Running water was a luxury, a functioning heating did not exist. After a while he bought an electric furnace, the cold still gripped him to the marrow one year after termination of  the employment. Then, the working hours: night shifts from Monday to Saturday, without adequate bonuses. A shifr ended only when the work was done. The first wage was about one-third have from what he had been promised. He also had to pay for rent and food. Initial training did not take place, oly a few hints were been given. Work clothes consisted of several layers of thick clothing, because of the cold and metallic protective clothing and a mask. Thin sharp knifes. the suitable working tools, could slip without problems between the meshes of these clothes. Work injuries, he was told, should be declared as domestic accidents at the hospital.

The german employees in the same workplacewwere working under completely different conditions. The "German" production lines, as they were called, were running at half speed. In addition, the workers were assigned to easier tasks, such as packaging and shrink-wrapping of the goods. After about a year Andreas P. could not do it anymore. He had began to drink, had an operation on his hand and could not withstand the pressure any longer. He returned to Poland.

Meat Packing Industry - Case One

Przewiń w dół do polskiego tekstu

Praca w branży przetworstwa mięsa doprowadziła Andreasa (30) do załamania. Urodzony w Polsce przyjechał do Niemiec, ponieważ nie widział dla siebie żadnych szans. Przez znajomych dowiedział się o niemieckiej firmie, ktora szukała pracowników. Powiedzieli mu, że płaca jest dobra, a poza tym może dostać niemieckie świadczenia i premie. Zadbamy o pana, powiedziano mu. Niemcy cieszą się dobrą opinią za granicą jako pracodawcy. Andreas nie wiedział, że będzie zatrudniony u podwykonawcy.

Przyjazd do Niemiec okazał sie szokiem. Wynajęte przez pracodawcy mieszkanie nadawało się do rozbiórki. Za łóżko płacono około 200€, w jednym pokoju mieszkało do czterech osób. Bieżąca woda stanowiła luksus, a ogrzewania nie było. Po jakimś czasie kupił sobie piecyk elektryczny, ale nawet rok po zakończeniu pracy wciąż ciągłe marźnie.

Godziny pracy: Zmiany nocne od poniedziałku do soboty, bez dodatków za pracę nocną. Zmiana kończyła się dopiero wtedy, jak już nie było nic do roboty. Pierwsza pensja była jedną trzecią tego, co mu obiecano, a z tego jeszcze trzeba było zapłacić za pokój i za jedzenie. Nie było przeszkolenia, tylko wskazówki. Odzież robocza składała się z warstw grubego ubrania przeciw zimnu, i metalowej odzieży ochronnej. Cienkie, ostre noże, idealne narzędzie pracy, mogły łatwo przesunąć się przez odzież i zranić. Wypadki w pracy, tak im kazano, mieli podawać w szpitalu jako wypadki w domu.

Zatrudnieni w firmie Niemcy pracowali na zupełnie innych warunkach. „Niemieckie“ taśmy miały inna prędkość, dużo wolniejszą. Poza tym pracownicy mieli inne, łatwiejsze zadania, na przykład pakowanie towarów. Po roku Andreas tego już nie mogł wytrzymać. Zaczął pic, miał operacje ręki i nie mogł wytrzymać psychicznie. Wrócił do Polski.